Powstanie

Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,

malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,

wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,

gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.

Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,

przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,

i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.

Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.

Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?

***

Znacie? Znamy, oczywiście. Przerobione na miazgę, omówione z każdej strony,
powyciągane i przenicowane na polskim w podstawówce rymy żeńskie i męskie.

Może nawet wyrecytowane gdzieś drżącym głosem na szkolnej akademii.
Tak wyprane, że przestało się już kojarzyć z czymkolwiek.
Ktoś wczoraj wrzucił na FB.
Jak bardzo inaczej czuje się to teraz, kiedy jest się po stronie matki.
Macierzyństwo zmienia, choć nie zawsze to widać. Tak bardzo, bardzo mocno zmieniło moje emocje.
Wczoraj o 17.00 miałam łzy w oczach, kiedy mój autobus, wśród dziesiątek innych pojazdów, zatrzymał się i zatrąbił.

Należę do tych, którzy twierdzą, że powstanie nigdy nie powinno było wybuchnąć.

Nieraz o tym mówiłam i pisałam.
Ale nie mogę nie widzieć w nim setek dzieciaków, nastolatków, którzy poszli tam z wiarą i ślepą nadzieją.
Nie mogę nie widzieć matek, które nie wiedziały, czy dotrwają do następnego dnia - a jeśli nie, to kto ochroni ich dzieci.
Czuję mój strach z koszmarów.

Dzieci nie powinny ginąć. Nidzie. Ani tu, ani w Syrii, ani na Ukrainie, ani w Gazie. Nidy i nigdzie nie można się na to godzić.

Szare Szeregi nie są chwałą państwa. Są raną.

Dziś całkiem przypadkiem trafiliśmy w "Koneserze" na koncert piosenek żołnierskich. Wykonywany przez nastolatków, zespół z trzech dziewczyn i trzech chłopaków.
Mogli mieć 15, 16, może niektórzy 18-19 lat.
Jak tamci.
Gdy zaśpiewali http://www.youtube.com/watch?v=CjP3nEyNl1Q - znów miałam łzy pod powiekami. (kto mnie zna, ten wie, że mi się to niemal nie zdarza)
Młoda przytulała się do M.

A potem usłyszała http://www.youtube.com/watch?v=ZdfFXdBT1so - i zaczęła tańczyć.
Bo jest tylko i aż szczęśliwą dwulatką, która jest w tej wyjątkowej sytuacji, że żyje tu i teraz, że - mocno w to wierzę - z tamtym, jak i my, nigdy nie będzie musiała mieć nic wspólnego.

***
A to: http://www.1944.pl/o_muzeum/news/podworkowi_powstancy_czyli_dzieci_w_powstaniu - nigdy nie powinno się zadziać.
Nie wiem, jaki chory umysł wpadł na to, żeby robić z tragedii szopkę. "Zrób sobie zdjęcie z Powstania"? Serio? Sweetfocie i balony?

Aga 14.06.2015, 17:48

Well, ja dzieci nie mam (nieodzalowana szkoda) ale nigdy tego wiersza nie moge przeczytac z suchymi oczami. Serce mi peka za kazdym razem. Niestety wiele poczynan i decyzji podjetych w chwili potrzeby pozniej moze bysmy nie zaakceptowali a jednak w danym momencie sluszne wydaja sie i oczywiste. Czy smierc tych pieknych mlodych (i nie tylko) ludzi byla potrzebna? Chodzac pomiedzy grobami na Powazkach zawsze zadaje sobie pytanie czy bylabym tu i teraz, czy bylabym gdyby Oni wtedy nie powstali? Serca wielu matek wtedy pekly. Ale tez wiele serc zaistnialo. I za to Im chwala.

takijeden 27.08.2014, 23:22

https://www.youtube.com/watch?v=lHThhcvFnVk

jaskrawa 15.08.2014, 13:20

Podzielam Twoje uczucia. Od kiedy jestem matką, odczuwam to wszystko o wiele mocniej.
Ale co do sensu Powstania mam troszkę inne refleksje, chociaż nie różnią się one znacząco. Po prostu rozróżniam dwa punkty widzenia - nasz, współczesny, kiedy możemy na chłodno ocenić to zderzenie pod względem militarnym czy politycznym - tak, wtedy rzeczywiście... Niepotrzetrzebna masakra. Ale z drugiej strony staram się wyobrazić sobie co czuli warszawiacy czy Polacy w ogóle, wtedy, po latach okupacji, po odebraniu im tak młodej przecież wolności. Jeszcze dodajmy do tego wyzwolenie Paryża, nadzieje związane z aliantami... I tak dalej. Myślę, że w takich chwilach myśli się w inny sposób, choć oczywiście brzmi to brutalnie i okrutnie, w naszych czasach, gdy życie ludzkie, zwłaszcza życie dzieci jest najwyższą wartością.
Myślę, że wiesz, co mam na myśli i w tej kwestii zgodzilabyś się ze mną.
Ale my mamy nasz punkt widzenia - matek, które muszą chronić dzieci i żyć dla nich. I tu się zgodzę... Zresztą, kiedyś o tym z Megakaśką rozmawiałam, i obie doszlysmy do wniosku, że w razie wojny, jakiegoś zbrojnego zagrożenia - wykorzystamy każdą możliwość by wziąć rodzinę pod pachę i spier.. :)

Ire 02.08.2014, 20:58

Tak, zmienia już sama coraz większa dojrzałość (choć nie każdy pewnie do tego dojrzewa) a własne dziecko niesamowicie otwiera oczy na czyjąś krzywdę, na uczucia innych rodziców... Mam bardzo podobne do Twoich odczucia co do Powstania