Rozwój mowy wciąż mnie zadziwia. Uwielbiam. Do pewnego momentu starałam się notować nowe słowa na bieżąco, ostatnio nie nadążam. Mówi, mówi. Od początku roku postawiła sobie za cel dogadanie się ze światem.

Wczoraj, nagle, pojawiły się pierwsze zdania trzywyrazowe: "Mama dat' byś" (mama daj misia). "Mama buabo nie" (mamie nie bijemy brawo) itp.
 Tempo przyswajania nowych słów nagle ruszyło z kopyta. Tylko w ostatnim tygodniu przybyło m.in.: popo (papuga), cita (czyta), siesie (czesze) ija (szyja), koko (oko), duzi/mały, biebie (biegnie), kuko (kółko) - tyle pamiętam teraz, ale jest tego więcej. 
Przekonuję się naocznie (nausznie), jak bardzo skokowy jest rozwój dziecka.

 Inna rzecz, że powtarza aktualnie po mnie absolutnie wszystko, więc czasem muszę się naprawdę mocno hamować - miewam niewyparzony język, a dotąd ani w pracy, ani w domu nie musiałam go hamować. Ale są sukcesy, dziś np. zamiast mruknąć, co mi na język podchodziło, gdy wylalam pół butli oleju na podłogę, krzyknęłam tylko: ojej! - natychmiast podchwycone przez latoroś... Innym razem zamiast k... rzuciłam z angielska: shit - i niemal natychmiast usłyszałam z poziomu, mniej więcej, moich kolan: sit, sit!

jaskrawa 21.04.2014, 23:34

coś mi się wydaje, że następną notkę dodasz, gdy będzie już mówić "mamo, wychodzę UCZYĆ SIĘ DO KOLEŻANKI ;), wracam jutro" :D:D

Ire 17.03.2014, 17:35

Miłosz wszedł już na poziom coraz bardziej złożonych zdań, ale nadal podłapuje wszystkie słowa, których powtarzać nie powinien i gdy np klocki nie chcą mu się ustawić wedle jego planu-słyszymy "kude bele!"
Opanowałam do perfekcji sztukę zachowania kamiennej miny, czego i Tobie życzę ;)

jaskrawa 19.02.2014, 11:55

tak, też się musimy pilnować. i wychodzi. póki co nie usłyszałam z ust młodej żadnego brzydkiego słowa (poza dupą, ale dla nas to nie jest brzydkie słowo :D).

mówiłam Ci, jak raz, już zupełnie zmasakrowana przez siedzenie z dwójką w domu, w chwili największego kryzysu nerwowego powiedziałam do Marysi "weź już nie pierdol"?
:D:D:D
dramat, co nie?
na szczęście nie podchwyciła i w zasadzie nic nie wynikło z tamtej sytuacji.