Po pierwsze: umknęła mi gdzieś informacja, że dziecko idące do żłobka nie tylko zaczyna chorować, ale też sprowadza do domu nieznane, zmutowane, straszliwe wirusy rzucające się na wszystko, co się rusza.

W ten sposób ledwo wydobyliśmy się z rota czy innej przyjemności, zaatakowal nas glut i kaszel.

Mąż powoli dochodzi do siebie, ja w zasadzie też (a udało mi się w międzyczasie pobić osobisty rekord temperatury i zalec w łóżku przy 39,5 - zalec na pół dnia mniej więcej, bo potem trzeba było zająć się młodą). Młoda też już bez gorączki, ale glut nadal trwa, więc nie opuszczamy gardy.


Po drugie: robota, robota! Jest, tzn właściwie będzie, formalnie już za pięć dni. Radość wielka mnie rozpiera, stres też, bo

a) oznacza to jednak pewne nie tyle może przekwalifikowanie, co przejście na drugą stronę mocy - kto z branży, ten wie, o czym mówię

b) nigdy w swojej wieloletniej karierze zawodowej nie pracowałam jak normalny biały człowiek: 8h w biurze. Ciekawa jestem nowych doświadczeń, owszem, ale trochę się zastanawiam: jak to, nie będę mogła przerwy zrobić wtedy, kiedy akurat mi wypadnie? I będzie trzeba tam być zawsze, nie można stwierdzić "dziś robię z domu"? albo: teraz obiad, skończę w nocy? z drugiej strony w Tygodniku przy korekcie czasem siedziało się i 10-12h, ale za to w inne dni można było przyjść w południe... 

c) powyższe oznacza też tyle, że z mnóstwa, mnóstwa czasu spędzanego z pierworodną zrobią mi się jakieś 3h dziennie, w które trzeba wcisnąć jeszcze przewiezienie jej do żłobka, kąpiel, zasypianie... No nie uśmiecha się to, ale z drugiej strony wiem, że praca, która mnie czeka, i tak pozwoli wyjść o 16.15, a nie, jak bywa częściej, 17 lub później...

Uff. Trochę przebieram nogami z radości, trochę z chęci ucieczki :)

jaskrawa 15.11.2013, 18:13

jeśli chodzi o punkt b) - najwyraźniej jestem natural born biurwa, bo - po latach pracy w takim systemie i narzekania, że to nie dla mnie - tęsknię jednak za biurowym życiem i tymi cudownymi momentami, gdy komputer pokładowy pokazywał godzinę 16:59 i można było skierować kursor myszy na menu start, celem wyłączenia kompa :D

co do tego żłoba - myślę, że to jest tak, że co przerobicie teraz, my będziemy musieli przerobić za rok, gdy nadejdzie przedszkole, czyli - tak czy owak każdy musi.

Ire 11.11.2013, 11:16

Powodzenia i zdrowia! :)